Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dopiero po śmierci Marka Grechuty ujawnili, że zmagał się z okrutną chorobą. Odciskała piętno na całym jego życiu

Wiktoria Zając
Wiktoria Zając
Marek Grechuta zmagał się z chorobą. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie.
Marek Grechuta zmagał się z chorobą. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie. AKPA
Marek Grechuta był znanym i cenionym muzykiem oraz niezwykle utalentowanym poetą. Miał niepowtarzalny styl i śpiewał w charakterystyczny, melodeklamacyjny sposób. Wokalista roztaczał wokół siebie nutę tajemniczości, która porywała tłumy. Ponadczasowe utwory zapewniły mu status legendy. Choć od jego śmierci minęło już 17 lat, to fani wciąż o nim pamiętają, a jego przeboje wciąż można usłyszeć w radiu lub telewizji. Zyskał ogromną sławę, jednak niestety w życiu prywatnym doświadczył wielkiego cierpienia.

Marek Grechuta był wielkim, a zarazem niezwykle skromnym artystą. Jego głos i teksty inspirowały miliony fanów. Nie ulegał on modzie na dany gatunek muzyczny i zawsze był sobą. Często wydawał się niedostępny, tajemniczy i nieco oderwany od swoich czasów. Choć świat artystyczny słynął z różnego rodzaju używek, Marek Grechuta był im przeciwny. Muzyk unikał nawet kofeiny.

- Nie pił kawy, alkoholu też nie, bo źle na niego działał. Właściwie unikał jakichkolwiek rzeczy, które tak podniecają innych artystów. W młodości palił papierosy, ale szybko je rzucił, bo palenie go i tak nie uspokajało. Za to kiedyś wziął udział w ogłoszonym przez "Echo Krakowa" konkursie na najlepsze hasło antynikotynowe. Jego brzmiało: "Palić? Nie palić. Oto jest odpowiedź". Zajął drugie miejsce. Z nałogów można by wymienić tylko jeden - namiętne oglądanie transmisji widowisk sportowych - wspominała żona artysty w rozmowie z Onetem.

Taki był prywatnie Marek Grechuta

Marek Grechuta był prawdziwym kibicem i co ciekawe, interesowało go niemal wszystko. W końcówce życia zaszył się w swoim krakowskim mieszkaniu i spędzał długie godziny przed telewizorem.

- Właściwie wszystkie sporty go interesowały, z wyjątkiem motorowych. Nie miało znaczenia, czy to piłka nożna, czy skoki narciarskie. W specjalnym zeszyciku notował wszystkie wyniki. Lubił wiedzieć, kto jaki zdobył medal, jakie osiągnął rezultaty. Można więc powiedzieć, że był stuprocentowym kibicem - opowiadała Danuta Grechuta.

Oprócz tego Marek Grechuta nałogowo oglądał seriale, a jednym z jego ulubionych była "Plebania". Muzyk doskonale orientował się w fabule, a dodatkowo bardzo przeżywał losy ekranowych bohaterów.

- Normalne życie go interesowało. Potrafił się bardzo wzruszyć na filmach. Płakał na "Trędowatej" i "Znachorze". Łukasz parę razy nawet czatował z kamerą, by taką scenkę zarejestrować, ale nigdy mu się to nie udało - mówiła wdowa w Onecie.

Żona artysty ujawniła, że Grechuta miał wielkie poczucie humoru i niemal kabaretową osobowość. Muzyk dodatkowo nie znosił hałasu i uwielbiał grać w brydża. Co ciekawe, w jego domu zawsze musiał być świeży kompot, a także jabłka i orzechy.

Zaginięcie syna Marka Grechuty

Marek Grechuta przeżył koszmar, kiedy w 1999 roku jego jedyny syn zaginął. Zrozpaczony muzyk z żoną szukali jedynaka wszędzie i nawet wystąpili z poruszającym apelem w telewizji. Padły wtedy dramatyczne słowa:

"Łukasz, wróć do domu! Przysięgamy ci z mamą, że nie będziemy ingerować w twoje sprawy. Przyrzekamy, że nie będziemy czynić ci wymówek z powodu zniknięcia. Nasz dom jest twoim domem. Nie wyobrażamy sobie świąt Bożego Narodzenia bez ciebie. Gorąco cię prosimy synu, wróć" - apelował do syna Grechuta.

Po pewnym czasie okazało się, że Łukasz Grechuta odbywał samotne pielgrzymki. Był np. w hiszpańskim Santiago de Compostela, trafił do Rzymu. Jego wędrówka trwała niemal dwa lata. Do rodziców zadzwonił, gdy został okradziony z całego dobytku. Syn Grechutów nie zdawał sobie sprawy, jak jego decyzja wpłynie na rodziców i jak wielką krzywdę im wyrządza.

- Próbowaliśmy go zawracać, ale uparł się i poszedł. Wiedziałam, że Łukasz w końcu wróci - i wrócił - ale mąż cierpiał wtedy ogromnie - wspominała Danuta Grechuta.

O swojej wędrówce po latach opowiedział także Łukasz.

- Czasem, kiedy myśli się o Bogu, zapomina się nawet o bliskich. (...) Ludziom w dzisiejszym świecie trudno jest zrozumieć tych, którzy patrzą na świat w inny sposób. (…) A to, że nie zadzwoniłem do domu, trudno prosto wytłumaczyć. Moje zachowanie może być odebrane jako dziwne, ale wtedy miałem taką potrzebę ducha - opowiadał Łukasz Grechuta w "Gali".

Śmierć Marka Grechuty

Zaginięcie jedynego syna odcisnęło piętno na Marku Grechucie. Muzyk podupadł na zdrowiu, zaczął przyjmować silniejsze leki, a przez nie zmienił się jego wygląd, stał się słabszy, tracił pewność siebie i głos. Ostatnie utwory bardziej recytował, niż śpiewał. Wokalista zmarł 9 października 2006 roku, a przyczyną śmierci była ciężka niewydolność krążeniowa i wycieńczenie organizmu. Marek Grechuta został pochowany w Alei Zasłużonych cmentarza Rakowickiego w Krakowie.

- Na fatalny stan jego zdrowia złożyło się wiele czynników, różne wypadki, anginy, które trzeba było szybko podleczyć, nieregularny tryb życia. (...) Bywały dni, kiedy czuł się dobrze, bywały i takie, gdy było z nim źle, a nawet bardzo źle. Śmierć przyszła nagle, w nocy. Nie byłam na nią przygotowana - mówiła żona Grechuty w rozmowie z Onetem.

Po latach na jaw wyszło, że Marek Grechuta zmagał się z problemami natury psychicznej, ściślej mówiąc: chorobą afektywną dwubiegunową.

- On cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Od stanów euforii przechodził bardzo łatwo do stanu skrajnej depresji. To rujnowało jego życie rodzinne i artystyczne. Widzom czasem mogło się wydawać, że Marek jest nietrzeźwy... - opisywała Marta Stokfisz, autorka książki "Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie", w "Sezonie na Dwójkę".

We wspomnianej książce o Marku Grechucie można dowiedzieć się, że choroba wpływała na jego karierę. Coraz większy problem stanowiły dla artysty trasy koncertowe, źle znosił też krytyczne opinie. Choć ciężko chorował, to, jak opowiadała Magda Umer, w 2000 roku wyszedł na scenę, by wystąpić na FAMIE.

- Krzysiek Jasiński musiał mu zasznurować buty, sam nie był w stanie ich włożyć. I Marek wtedy nie zaśpiewał. Śpiewała za niego cała publiczność. W tej chorobie czuł jakąś niezwykłą potrzebę bycia kochanym - opisywała kobieta.

Z relacji znajomych artysty wynika, że ci, którzy przez jakiś czas nie widzieli Marka Grechuty, byli zszokowani tym, jak zmieniła go choroba. Bogusław Kaczyński wspominał:

- Marek nie był już cherubinkiem i nie wyglądał na ucznia gimnazjum. Bardzo utył, twarz mu się zmieniła. (...) Ze względu na stan zdrowia Marek nie nagrywał nowych płyt, na rynku pojawiały się jednak albumy kompilacyjne i koncertowe. Na nowy materiał trzeba było poczekać aż do 2003 roku, kiedy ukazała się płyta "Niezwykłe miejsca", poświęcona jego ulubionym miastom. Album zawierał wspaniałą muzykę, ale od strony wokalnej okazał się klęską i właściwie można go uznać za zapis postępującej choroby artysty, który nie chciał się poddać i walczył do końca. (...)

Marek Grechuta zmagał się z chorobą. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie.

Dopiero po śmierci Marka Grechuty ujawnili, że zmagał się z ...

od 16 lat

Powiedz nam, co o tym myślisz i zostaw komentarz. Szanujemy każde zdanie i zachęcamy do dyskusji. Pamiętaj tylko, żeby nikogo nie obrażać!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź ShowNews.pl codziennie. Obserwuj ShowNews.pl

Polub ShowNews.pl na Facebooku i bądź na bieżąco z najnowszymi plotkami ze świata show-biznesu!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Komentarze 1

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze!
Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan
Marek Grechuta wielki , wspaniały , a te biografie pisane na nowo tylko niesmak i odraza do pismactwa - komu to potrzebne. Już lepiej piosenkę, czy wiersz na nowo, raczej nigdy lepiej zinterpretuj, ale nic to warte ujmowanie zdobyczy rodaka. Mamy tak w szachowych turniejach, wygrywa wnuczek, ale największą nagrodę dają seniorowi.
Wróć na shownews.pl shownews.pl