MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Stanisław Bareja miał wstydliwe zajęcie na boku. Dziś nikt nie mówiłby o tym publicznie

Aldona Kleczkowska
Aldona Kleczkowska
Stanisław Bareja stworzył kultowe polskie komedie. Prywatnie miał pasję, o której nie wypada mówić publicznie...
Stanisław Bareja stworzył kultowe polskie komedie. Prywatnie miał pasję, o której nie wypada mówić publicznie... INPLUS/EAST NEWS
14 czerwca 2024 roku mija 37 lat, od kiedy nie ma wśród nas Stanisława Barei. W życiu króla polskiej komedii nie brakowało absurdalnych sytuacji i dziwacznych historii - nic więc dziwnego, że "bareizmy" narodziły się dzięki niemu. We wspomnieniach o Barei często pojawia się też wątek jego specyficznej pasji. Popularny reżyser hobbystycznie i zamiłowaniem oddawał się... produkcji alkoholu. Mało tego, wciągnął w ten proceder całą rodzinę!

Stanisław Bareja urodził się 5 grudnia 1929 w Warszawie jako syn Sylwestra i Stanisławy. Rodzina Barejów była związana od pokoleń z branżą wędliniarską, a zaraz po wojnie jego ojciec założył prywatne przedsiębiorstwo zajmujące się wytwarzaniem parówek. Komunizm dobił jednak wędliniarski biznes. Zawód taty oraz jego problemy z aparatem państwowym odcisnęły ślad na twórczości przyszłego reżysera; wątki związane z mięsem pojawiły się w niemal wszystkich jego filmach. Starczy wspomnieć choćby kultowe sceny "Misia" z udziałem handlarki mięsem. Od najmłodszych lat Bareja obserwował z zaciekawieniem otaczające go absurdy PRL. Zafascynował się też kinem i jako licealista prowadził dziennik, w którym opisywał i oceniał obejrzane pozycje. Pasja ta przerodziła się w jego cel życiowy: w 1949 roku Bareja podjął studia na łódzkiej filmówce.

Stanisław Bareja - najlepsze filmy

Studia ukończył w 1954, jednak nie zdał egzaminów końcowych. Do tego jego film dyplomowy "Gorejące czapki" nie został przyjęty przez profesorów; mówiło się o tym, że tytuł został odrzucony wcale nie z powodu "niskich walorów artystycznych", a przez jego niewygodną dla władzy wymowę. Bareja jednak nie załamał się i stwierdził, że dyplom nie jest mu wcale potrzebny do bycia reżyserem – bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że ta decyzja zmieniła na zawsze polskie kino. W 1961 zadebiutował z komedią "Mąż swojej żony", która choć odbiega klimatem od reszty jego dzieł, zapowiadała znany wszystkim z późniejszych tytułów styl satyry społecznej. Przez następne lata Bareja zrealizował takie pozycje jak "Żona dla Australijczyka" (1963), "Kapitan Sowa na tropie" (1965) i "Małżeństwo z rozsądku" (1966), jednak prawdziwym przełomem w jego karierze było nakręcenie filmu "Poszukiwany, poszukiwana".

Pomysł na kultową dziś komedię Bareja wziął od żony, która pracowała jako kustosz Muzeum Narodowego w Warszawie. Hanna Kotkowska-Bareja wspominała, że wiele wątków "Poszukiwany, poszukiwana" pochodzi z jej życia.

Pewnego dnia wezwał mnie dyrektor, abym wydała artyście obiekt muzealny: rzeźbę Alfonsa Karnego, po którą ów się zgłosił. Okazało się, że rzeźby nie ma, zrobiła się straszna awantura. Ponieważ nie dopełniono jakichś papierkowych formalności, cień podejrzenia padł na mnie. W końcu udało mi się wyjść cało z opresji. Znalazłam kopię przepustki zezwalającej artyście na wyniesienie z muzeum rzeźby

– wspominała później żona reżysera.

Donos na Bareję

Film okazał się ogromnym sukcesem, chociaż od krytyków i recenzentów zebrał głównie negatywne opinie. Bareją zainteresowała się także cenzura, z którą kłopoty miał już do końca życia. "Poszukiwany, poszukiwana" został jednak doceniony przez widzów, którzy tłumnie ściągali na niego do kin. Ostatecznie komedia znalazła się na piątym miejscu rankingu najchętniej oglądanych filmów 1973 roku. Komedia powstawała w absurdalnych warunkach – ograniczony niskim budżetem Bareja musiał kręcić ją we własnym mieszkaniu, w którym trwał właśnie remont. Wścibska sąsiadka reżysera złożyła więc na niego donos, ponieważ ten miał rzekomo urządzać sobie dom na koszt ekipy filmowej. Bareja był tak rozbawiony całą sytuacją, że umieścił podobny wątek w kolejnym scenariuszu...

Bareja błyskawicznie zdobył popularność w całym kraju. Chociaż krytyka wciąż dopiekała mu na każdym kroku, widzowie mieli swoje zdanie – jego kolejny film, "Nie ma róży bez ognia", zarobił aż 16 milionów złotych. Chociaż reżyser w teorii znajdował się tym samym w czołówce najlepiej zarabiających polskich artystów, w praktyce wcale nie pławił się w luksusach. Jego kolejne pozycje dostawały śmiesznie małe budżety od niechętnych do niego władz, co przejawiało się w "niedbałym" stylu jego filmów. Nie wynikało to jednak, jak twierdzili zawistni krytycy, z jego niechlujstwa i braków w umiejętnościach, a z praktyczności – Bareja ograniczony brakiem środków nie mógł sobie pozwolić na wielokrotne powtarzanie scen i drogi sprzęt.

Niebezpieczne hobby Stanisława Barei

Prywatnie reżyser był zapalonym kucharzem oraz... bimbrownikiem. W pędzeniu samogonu Bareja odnalazł prawdziwą pasję, a chociaż sam unikał picia alkoholu, do swojego nielegalnego interesu wciągnął całą rodzinę! Jego córka, Katarzyna, wspominała po latach ze śmiechem:

Mieszkaliśmy na Mokotowie, chodziliśmy na tory, czyli na koniec ulicy Woronicza, gdzie rosły jarzębiny. Wspinałam się na drzewo, a tata czekał na dole z workiem, do którego zrzucałam kiście jagód, żeby mógł zrobić jarzębiak.

Alkohol był również częstym motywem jego filmów, a po premierze "Bruneta wieczorową porą" zatroskani krytycy oskarżyli go nawet o propagowanie pijaństwa, a co za tym idzie – demoralizowanie narodu.

Przy kręceniu "Misia" zenit osiągnęły absurdy otaczające Bareję. Reżyser od początku realizowania kultowej dziś komedii mierzył się z cenzurą, a do filmu ostatecznie nie trafiło wiele "niewygodnych" żartów. Największym problemem przy kręceniu "Misia" było... mięso. A właściwie jego brak, ponieważ uznany w całym kraju reżyser nie był w stanie znaleźć baleronu i kiełbasy na potrzeby sceny. Okazało się, że łatwiej jest zorganizować ekipie paszporty do Wielkiej Brytanii niż znaleźć choć kawałek mięsa... Co więcej, do ostatecznej wersji komedii nie trafiła scena ukazująca szynkę w jednym z londyńskich sklepów – według cenzury była zbyt soczysta i okazała, by pokazywać ją w polskich kinach.

By opisać wszystkie kuriozalne sytuacje z życia Barei, potrzeba by całej książki... Sam reżyser, chociaż otaczająca go rzeczywistość dla wielu była przygnębiająca, nie stracił nigdy pogody ducha. Niestety, nie doczekał końca znienawidzonego systemu. 11 czerwca 1987 podczas pobytu w niemieckim muzeum doznał wylewu krwi do mózgu, w wyniku którego zmarł dwa dni później. Chociaż od śmierci reżysera mija już 37 lat, jego filmy do dziś są chętnie oglądane przez Polaków w każdym wieku. Nie bez powodu mówi się – "Bareja wiecznie żywy".

Stanisław Bareja stworzył kultowe polskie komedie. Prywatnie miał pasję, o której nie wypada mówić publicznie...

Stanisław Bareja miał wstydliwe zajęcie na boku. Dziś nikt n...

Powiedz nam, co o tym myślisz i zostaw komentarz. Szanujemy każde zdanie i zachęcamy do dyskusji. Pamiętaj tylko, żeby nikogo nie obrażać!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź ShowNews.pl codziennie. Obserwuj ShowNews.pl

Polub ShowNews.pl na Facebooku i bądź na bieżąco z najnowszymi plotkami ze świata show-biznesu!

emisja bez ograniczeń wiekowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Komentarze 1

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze!
Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Knyszak
U nas na Podlasiu w żadnym przypadku to nie jest kompromitujące w jakikolwiek sposób zajęcie. Wprost przeciwnie, producenci dobrych wyrobów są szanowani, a o produkty najlepszych klienci zabiegają z wyprzedzeniem, już w czasie fermentacji partii. Powstała też moda na sezonowanie "Ducha Puszczy" w beczułkach wzorem whisky.
Wróć na shownews.pl shownews.pl