MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Krzysztof Rutkowski ma nieślubnego syna. Matka 15-latka chce od niego więcej pieniędzy! "Niech WYMIOTUJE tym złotem"

Paweł Kaczmarek
Paweł Kaczmarek
Natasza Zych, niegdysiejsza kochanka Krzysztofa Rutkowskiego zabrała głos. Dziś domaga się, aby łożył na jej syna tyle samo, co na obsypywanego drogocennymi prezentami Krzysztofa Juniora. Słynny detektyw już odpowiedział!
Natasza Zych, niegdysiejsza kochanka Krzysztofa Rutkowskiego zabrała głos. Dziś domaga się, aby łożył na jej syna tyle samo, co na obsypywanego drogocennymi prezentami Krzysztofa Juniora. Słynny detektyw już odpowiedział! fot. AKPA/ fot. archiwum prywatne
Jak widać, filmy z wystawnego świętowania komunii świętej Krzysztofa Rutkowskiego Juniora oburzyły nie tylko osoby postronne, ale też i rodzeństwo chłopca, o którym do tej pory niewiele było wiadomo. Mowa o synu detektywa, który został zapomniany przez media. Redakcji ShowNews udało się skontaktować z matką 15-letniego już dziś Aleksandra, Nataszą Zych, która domaga się od Krzysztofa Rutkowskiego "wyrównania rachunków" w tej sprawie. Z obu stron padły poważne oskarżenia.

Obserwując poczynania Krzysztofa Rutkowskiego i jego małżonki Mai na Instagramie, można by pomyśleć, że po licznych towarzyskich turbulencjach popularnemu detektywowi udało się wreszcie zbudować szczęśliwą, żyjącą (a jakże) w dostatku rodzinę. W końcu 10-letniemu Krzysztofowi Juniorowi z pewnością niczego nie brakuje. Kto może bowiem pochwalić się, że na pierwszą komunię dostał samochód wart 200 tysięcy złotych? Zapewne niewielu. Trudno się dziwić, że znaleźli się i tacy, którym wadzi taki stan rzeczy. Szczególnie, gdy sami roszczą sobie udziały w imponujących dochodach popularnego detektywa. ShowNewsowi udało się skontaktować z Nataszą Zych, znaną wcześniej też jako Joanna Zych, mamą dziś 15-letniego Aleksandra, który jest owocem jej znajomości z Krzysztofem Rutkowskim. Kobieta nie przebierała w słowach, opisując swoją teraźniejszą relację z ojcem dziecka.

Zych postanowiła zająć publicznie stanowisko, po tym, jak do sieci trafiła obszerna relacja ze zorganizowanej z wielką pompą celebracji z okazji pierwszej komunii świętej Krzysztofa Juniora. Mniej więcej w tym samym czasie matka Aleksandra chciała uprosić Rutkowskiego, aby ten przelał na konto szkoły ich syna 1200 złotych "wpisowego". Niestety rodzicom nastolatka nie udało się dojść do porozumienia.

Najbardziej rażące, co się teraz wydarzyło, to była przede wszystkim komunia Krzysztofa Juniora. Zwróciłam się do Krzysztofa z prośbą o - dokładnie powiem - 1200 zł na wpisowe plus kaucję do liceum prywatnego dla Aleksandra. (...) Wysłałam Krzysztofowi dane szkoły z numerem konta, piszę, że termin jest do dziesiątego maja i że proszę, żeby on to zrobił. Krzysztof mnie bezczelnie po prostu potraktował jak jakąś gówniarę. Odpisuje mi, że "nie będzie nic przelewał", że mam "dzwonić po komunii Juniora". Dlaczego Rutkowski nie lubi, gdy się do niego pisze? To są ślady, a jak zadzwonisz, no to już nic mu nie udowodnisz. Bezczelnie napisał, że on nie przeleje żadnych pieniędzy, dopóki ja do niego nie zadzwonię. Ale ja nie zamierzam do niego dzwonić po kwotę 1200 zł, bo to się skończy w sądzie sprawą o podwyższenie alimentów i inne z tym związane roszczenia. To jest żenujące zachowanie.

- mówi w rozmowie z nami Natasza Zych.

Mama Aleksandra utrzymuje, że środki finansowe przeznaczane na jej syna powinny być znacząco większe, szczególnie, że Rutkowskiego - w jej ocenie - stać na to, aby obsypywać swego najmłodszego syna drogocennymi prezentami.

Niestety, ale nie mamy równego podziału ról, bo on tylko i wyłącznie jest od płacenia tych alimentów (o tych więcej już za chwilę - przyp.red.), które są żenująco niskie w porównaniu do standardu życia, jakie zapewnia najmłodszemu synowi, a cała przyjemność dbania, zajmowania się naszym synem, spoczywa na mnie. Tak przez 15 lat wszystko robię ja, od niego nigdy w życiu Aleksander nic nie dostał. Gdy Aleksander miał komunię, to Rutkowski nawet życzeń mu nie wysłał, a co dopiero o jakimś prezencie mówić, choć dziecko go osobiście zaprosiło - opisuje w szczegółach Natasza Zych.

Wielu czytelników może w tym momencie pomyśleć, że prywatna szkoła to przecież zbytek. Niestety młody Aleksander nie miał tu ponoć zbyt dużego wyboru. W publicznej placówce, do której uczęszczał wcześniej, miał się spotkać z poważnymi problemami właśnie ze względu na to, kto jest jego ojcem.

Aleksander robi wszystko, żeby jednak wyglądać trochę inaczej niż ojciec i nie obnosi się z tym, kto nim jest - wręcz aż zaczyna wstydzić się tego, że ojciec o niego nie dba, jest zażenowany występami ojca. Z idola stał się w oczach naszego syna NIKIM!... Niestety doszło do paru takich sytuacji, gdzie Aleksandrowi grożono np. połamaniem nóg. Na szczęście dla Aleksandra sprawy skończyły się dla tamtych małoletnich w sądach na mój wniosek jako matki pokrzywdzonego.

Natasza Zych tłumaczy, że wybrała dla syna prywatną szkołę właśnie ze względu na zaostrzone środki bezpieczeństwa. Jak wyjaśnia, terenu nowej szkoły Aleksandra nikt ani nie naruszy, ani nie opuści bez wiedzy dyrekcji.

Jednocześnie dowiadujemy się, że przed laty kontakt z Rutkowskim wcale nie miał być aż tak utrudniony. Matka Aleksandra podejrzewa, że sporą rolę odegrała w tej zmianie obecna żona detektywa - Maja. Zych nie ukrywa przy tym, że szczególnie ubodły ją nagrania z ostatnich rodzinnych ceremonii Rutkowskich.

Widziałam filmiki z tej komunii. To jest żenada, człowiek kompletnie niepoważny. Bardzo się zmienił przy obecnej żonie. Niestety wszyscy już widzą, że nie na korzyść. Uważam, że jeśli chce się mieć święty spokój, a milczenie jest złotem, to powinien tak zapewnić Aleksowi byt na takim samym wysokim poziomie, co swojemu najmłodszemu synowi, by móc skupić się tylko na zaspokajaniu pustego ego żony. Niech oni robią, co chcą. Ale nie może być tak, że jedno dziecko obsypuje złotem, a o drugim nawet nie pomyśli.

Na tym prywatne wycieczki pod adresem Mai Rutkowski się nie skończyły.

On w ogóle nie jest obecny w życiu syna, nie spotykają się absolutnie i wydaje mi się, że to jest też tutaj głównie zasługa jego żony. Pamiętam, jak Krzysztof kiedyś w rozmowie ze mną powiedział, że on to by chciał mieć kontakt ze swoimi dziećmi i że jego żonę to głowa boli, jak słyszy moje imię, czy jakieś inne. No ale jest jak jest. Żadnego zainteresowania, żadnego kontaktu. Kiedyś Aleks nawet wysłał do niego z okazji dnia ojca życzenia, czy zadzwonił, to wtedy owszem, Krzysztof odpowiedział, że dziękuje i że mu miło - wspomina pani Natasza.

Żeby było jasne, Krzysztof Rutkowski w żadnym razie nie uchyla się od obowiązków względem swojego starszego syna. Nasza rozmówczyni parokrotnie podkreśliła, że detektyw w stu procentach wywiązuje się z płacenia alimentów, które wcale nie są małe. Niestety kwota ta jest według Zych na tę chwilę niewystarczająca, szczególnie jeśli pod uwagę weźmie się bogactwa, na które może liczyć młodszy brat Aleksandra.

Rutkowski wywiązuje się ze swoich zobowiązań, tak, absolutnie, nie ma komornika i co do kwoty 2000 zł zasądzonych w 2017 roku, to Krzysztof się wywiązuje. Natomiast absolutnie nie liczy się z tym, że są wakacje, że trochę czasy się zmieniają, że dziecko z sześciolatka stało się 15-latkiem, że teraz zmienia szkołę.

Do tego Rutkowski z własnej woli wypłacił synowi 12 tysięcy złotych z początkiem 2024 roku. Zobowiązał się, że taką samą opłatę będzie uiszczać na początku każdego roku kalendarzowego. Natasza Zych nie uważa jednak, aby była to wystarczająca rekompensata.

Ta kwota 2000 złotych się nie zmieniała ani razu. W tym roku w styczniu Krzysztof Rutkowski w swojej łaskawości, po tym jak zwróciłam się do niego oczywiście w wiadomości tekstowej, że czas usiąść i renegocjować warunki zawarte w wyroku z 2017 roku, narzucił mi kwotę 12 000 złotych dopłaty do tych alimentów. Po 9 latach. Dalej w tym nie mamy uwzględnione wyjazdów, edukacji, nawet dentysty. Po prostu Krzysztof nie słucha, co się mówi do niego, tylko narzuca swoje i uważa sprawę za zamkniętą.

Matka syna Rutkowskiego jest gotowa iść do sądu. Zapowiada kolejne kroki

Na zakończenie naszej rozmowy Zych oznajmiła, że choć przez lata trwała w milczeniu, ma już dość tego, jak traktowany jest jej syn. Dlatego właśnie zgodziła się na rozmowę z naszą redakcją.

Ja mu tego nie żałuję, niech naprawdę wymiotuje tym złotem i robi co chce, niech mu się z dzioba ulewa. Tylko niestety, ale jest też Aleksander. (...) Tu nie chodziło o kolejne fanaberie. My nie mamy podziału ról 50/50, bo on dziecka nie zabiera na wakacje, bo on się z dzieckiem nie kontaktuje, bo on dziecka nie widuje - wszystko robię ja. Jasne, teraz on płaci 2000 złotych plus ten bonus, który dał w styczniu 12 000, to mamy 3000 miesięcznie, to jest dalej 100 złotych dziennie. To jest na 5 posiłków dziennie plus dojazd do szkoły autobusem. Tak bym to mogła przeliczyć w Łodzi. Na nic więcej to nie jest w tym nie ma wakacji, w tym nie ma urodzin, świąt. Dziewięciolatkowi kupił samochód za 200 tysięcy. Aleksander zaprosił Rutkowskiego na komunię, to nawet nie dostał życzeń. Tu chodzi o zasady - mówi w rozmowie z ShowNewsem pani Natasza.

Matka Aleksandra zapowiedziała też, że jest już gotowa ruszyć do sądu, aby zawalczyć o wyższe alimenty dla syna. Nie chce dłużej polegać na łasce i niełasce Rutkowskiego.

To nie jest kropla, która przelała czarę goryczy, bo to jest szambo. To jego szambo wybiło. Rutkowski może ludziom opowiadać różne bajki, a nie oszukujmy się, wszyscy widzą, jak on się zachowuje. Jak człowiek, który nie dba na najwyższym poziomie o wszystkie swoje dzieci, a przypomnę ma ich czworo, a tylko o najmłodszego - zdradza naszemu redaktorowi Natasza Zych.

Rutkowski odpiera zarzuty. Przedstawia twarde dowody

Oczywiście w przypadku tak poważnych oskarżeń nie mogliśmy nie skontaktować się z drugą stroną konfliktu. Trudno tu nie przyznać, że od strony prawnej Rutkowskiemu nie da się absolutnie nic zarzucić. Sama matka Aleksandra przyznała przecież, że detektyw skrupulatnie wywiązuje się z obowiązków nałożonych na niego przez sąd. Rutkowski podkreślił ten fakt w rozmowie z naszym redaktorem.

To nie jest dla mnie temat do rozmowy. Ja nie mam żadnego związku emocjonalnego z tym chłopakiem. Po rozmowie z Nataszą sprzed paru miesięcy dodałem od siebie 12 tysięcy złotych w skali roku do ustalonych alimentów przez sąd. Co stanowi 3 tysiące złotych w skali miesiąca. (...) Moja asystentka ma zadanie co miesiąc płacić regularnie. (...) Natasza jednak nie chce ze mną w ogóle rozmawiać, tylko porozumiewa się SMS-ami. Trudno o jakikolwiek dialog, gdy nie ma kontaktu telefonicznego i rozmowy.

Rutkowski zaznacza, że zaraz po ustaleniu jego ojcostwa jak również wyznaczeniu przez sąd wysokości alimentów, ani razu nie uchylał się od wypełniania swoich obowiązków. Wręcz przeciwnie. Gdy zachodziła taka potrzeba, wypłacał alimenty nawet przed ustaloną datą.

Gdy zostało uznane, że dziecko jest moje, zachowałem się jak człowiek, płacę alimenty, nie spóźniam się ani jednego dnia. Mało tego, przecież sam z nią się spotkałem w pewnym momencie. Ustaliliśmy dla niej też wspomnianą wcześniej pozasądową podwyżkę. Jeżeli ona jako matka położyłaby na stół również 3 tysiące złotych, wtedy dziecko byłoby zabezpieczone miesięcznie kwotą 6 tysięcy złotych - wyjaśnia w najmniejszych detalach popularny detektyw.

Rutkowski jasno określa, że najbardziej w dialogu z Zych przeszkadzała mu forma, w jakiej domagała się ona od niego pokrycia czesnego na szkołę. Kobieta miała nawet odmówić rozmowy telefonicznej. Żądanie zawarła w formie SMS-owej.

Ona do mnie pisze: "trzeba opłacić szkołę". Odpowiedziałem jej: "zadzwoń, proszę, umówimy się na spotkanie, pogadamy na ten temat". Przecież ludzie nie załatwiają SMS-ami takich rzeczy. Trzeba normalnie usiąść do stołu. Dla mnie to 1200 złotych to jest "pstryk". Ale ja nie pozwolę sobie, żeby ktoś mi narzucał jakieś żądania. (...) Tu nie ma woli rozmowy. Tu jest tylko żądanie SMS-em. To jest na zasadzie działania szantażysty. "Daj, bo inaczej polecę do mediów". Poszła z tym do wszystkich tabloidów, jednak tylko Wy podjęliście temat. To jest kwestia tylko i wyłącznie żalu nienawiści wybudowanej na bazie tego, że Junior ma wszystko - mówi w rozmowie z ShowNewsem Krzysztof Rutkowski.

Dla mnie osobiście, to jest zachowanie adekwatne do bidnej narzeczonej pozostawionej przez bogatego kochanka. Ona się tak zachowuje. Bo jeżeli by to była dziewczyna, która faktycznie potrzebuje pomocy, to tak to się wtedy robi. Dzwoni się, umawia się na spotkanie. Ja wyjmuję z lewej kieszeni pieniądze. "Masz, Natasza". Nawet nie potrzebuję od niej pokwitania. Ale jeżeli ja mam do czynienia z osobą, która narzuca mi SMS-em: "masz to zapłacić do tego i tego dnia". To jest po prostu szantaż. Ja się obawiam jednej rzeczy. Że jeżeli się zapłaci szantażyście raz, to się będzie płacić całe życie. Ja zamykam takich ludzi.

Detektyw Rutkowski podkreśla, że nikt nie ma prawa mieć pretensji wobec tego, jak traktuje swojego najmłodszego syna, Krzysztofa Juniora, szczególnie że byt jego starszych dzieci jest zabezpieczony. Jak sam ocenia, Nataszą kierowała przede wszystkim zazdrość sprowokowana ostatnimi publikacjami w kolorowej prasie.

W ostatnim czasie po hucznej komunii Juniora i odnowieniu ślubów małżeńskich z Mają popchnęło to Nataszę do takich właśnie działań. To jest moja sprawa, na co ja wydaję moje zarobione pieniądze. Mogę je przeznaczyć, na co mi się podoba i nic jej do tego. (...) Nie będę ulegał szantażystce. Dostaje tyle, co trzeba. Jeżeli każda matka w Polsce dostawałaby na dziecko 3000 zł alimentów od faceta, myślę, że dziewczyny byłyby zadowolone.

Mało tego, Rutkowski zadeklarował, że gdy jego starszy syn, Aleksander, osiągnie pełnoletniość, wówczas podejmie odpowiednie kroki, aby wystarczająco zaspokoić potrzeby finansowego chłopaka.

Ja myślę, że się z tym chłopakiem spotkam, jak on skończy 18 lat. Usiądziemy przy stole. Z nim, nie z nią. Na pewno się dogadamy. Wtedy Natasza już nie będzie miała wpływu na to, co zostanie między nami ustalone.

Należy tu jeszcze wspomnieć o szalenie istotnej, a stojącej przez wiele lat pod znakiem zapytania kwestii ojcostwa Krzysztofa Rutkowskiego. Ale o tym przeczytacie już w naszym następnym artykule.

Natasza Zych, niegdysiejsza kochanka Krzysztofa Rutkowskiego zabrała głos. Dziś domaga się, aby łożył na jej syna tyle samo, co na obsypywanego drogocennymi prezentami Krzysztofa Juniora. Słynny detektyw już odpowiedział!

Krzysztof Rutkowski ma nieślubnego syna. Matka 15-latka chce...

Powiedz nam, co o tym myślisz i zostaw komentarz. Szanujemy każde zdanie i zachęcamy do dyskusji. Pamiętaj tylko, żeby nikogo nie obrażać!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź ShowNews.pl codziennie. Obserwuj ShowNews.pl

Polub ShowNews.pl na Facebooku i bądź na bieżąco z najnowszymi plotkami ze świata show-biznesu!

emisja bez ograniczeń wiekowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Komentarze 4

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze!
Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kry
5 czerwca, 0:32, Rene:

3000 miesięcznie to nie to samo co 12000 rocznie

2tys co miesiąc 12 tys raz w roku to wychodzi

po 3 tys co miesiac

R
Rene
3000 miesięcznie to nie to samo co 12000 rocznie
j
jojo
No jak, kłóje ją w oczy bogactwo ojca dziecka. Bo 6000 to duża kwota na utrzymanie dziecka. Wiekszość dzieci moze pomarzyć o takiej kwocie. A ona chce wyssac jeszcze więcej.
W
Wiedźma
Szczerze mówiąc ma odrobinę racji bo i matka ma obowiązek dawania pieniędzy na dziecko,ale...Choć trzy tysiące to sporo, jednak nijak się ma do jego zarobków oraz potrzeb chłopca. Poza tym nie dziwię się jej złości bo temu chłopcu musi być bardzo przykro gdy widzi jak jest traktowany jego przyrodni brat, a jak on. Co do Mai to trudno uwierzyć że pani psycholog tak się zachowuje.
Wróć na shownews.pl shownews.pl