MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Anna German mogła zostać Rosjanką i żyć jak caryca. Odmówiła! [GALERIA/WIDEO]

Dominika Nowak
Dominika Nowak
Grób Anny German w 41. rocznicę jej śmierci. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie
Grób Anny German w 41. rocznicę jej śmierci. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie AKPA, RADOSŁAW NAWROCKI
Anna German była jedna z najjaśniejszych gwiazd polskiej muzyki. Wielka wokalistka zmarła w nocy z 25 na 26 sierpnia 1982 roku. Reporterzy ShowNews.pl odwiedzili jej grób w 41. rocznicę śmierci. Zobaczcie zdjęcia w naszej galerii.

Życie polskiej piosenkarki, Anny German, od dawna nadawało się na film. Taka produkcja powstała w 2012 roku z Joanną Moro w roli głównej. Aktorka, z racji tego, że wychowała się w Wilnie, świetnie mówiła po rosyjsku oraz po polsku i miała delikatną, słowiańską urodę. Idealnie zagrała ona wielką artystkę i z miejsca podbiła serca Polaków, Ukraińców, Litwinów i... Rosjan, bo właśnie w kraju Władimira Putina Anna German miała i ma miliony fanów. Tuż przed kolejną rocznicą jej śmierci ShowNews.pl skontaktował się z jej przyjacielem - dziennikarzem i managerem artystów Zbigniewem Rabińskim, który zdradził nam sporo szczegółów z życia German.

- Ania była tak uwielbiana w Rosji, że pewnego dnia, podczas trasy koncertowej zaproszono ją na Kreml i złożono jej kuszącą propozycję. Oferowano jej rosyjskie obywatelstwo, najwyższe stawki koncertowe, mieszkanie w Moskwie, daczę pod miastem i samochód. Byłaby tam dosłownie noszona na rękach, ale odmówiła. Powiedziała, że jej ojczyzną jest Polska i czuje się Polką.

Rosjanie nie zrazili się odmową swojej "Anuszki" i nadal obsypywali German propozycjami koncertów, a tam, gdzie się pojawiała, sale pękały w szwach, a kwiaty dosłownie ją zasypywały.

- Wyglądała jakby tonęła w morzu kwiatów, ludzie znosili je na scenę, rzucali nimi z widowni, z zachwytu płakali - relacjonuje Rabiński, który był na takim koncercie w Moskwie.

od 16 lat

Za dolary kupiła dom i mieszkanie dla mamy

German była twarda, zamiast rosyjskich apanaży wolała życie w PRL z ukochanym mężem, synem i mamą. Co ciekawe, wystarczyła jedna jej prośba, by rosyjscy decydenci specjalnie dla niej otwierali w niedzielę bank i ściągali obsługę tylko dlatego, że chciała wymienić zarobione ruble na dolary i śpieszyła się na samolot. Za swoje wynagrodzenie mogła kupić dom w prestiżowej, warszawskiej dzielnicy - Żoliborzu Dziennikarskim.

- Pamiętam, że kupiła pół przedwojennego, starego bliźniaka do kapitalnego remontu z lokatorami z kwaterunku. Żeby mieszkać w nim sama, musiała tym ludziom kupić mieszkania i zrobiła to, ciężko pracując - relacjonuje ShowNews.pl Rabiński.

Wcześniej, za odszkodowanie po wypadku we Włoszech, kupiła mamie trzypokojowe mieszkanie w bloku na warszawskim Mokotowie. Matka - Irma Martens była dla niej niezwykle ważna, chciała jej wynagrodzić lata tułaczki i strachu przed NKWD, zamordowanie męża przez Sowietów i śmierć 2-letniego synka. Sama początkowo mieszkała w bloku na warszawskim Wrzecionie, tuż obok Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego.

- To było skromne, urocze mieszkanko z meblościanką w kolorze orzecha i samowarem. Na stole zawsze świeże kwiaty. Lubiłem ją odwiedzać, zapraszała mnie na obiad, który sama przyrządzała, albo robiła to gosposia i niania jej synka - Irena. To ona opowiedziała mi kiedyś zabawną historię, o tym, jak Ania niemal samodzielnie podczas wykonywania w Bostonie duetu "Byle tylko zemną" rozebrała Krzysztofa Cwynara na scenie i wystąpił z gołym torsem. Tak kiedyś zaszaleli, oczywiście artystycznie - zdradza.

Szantaż w Sopocie - German ostro zagrała

Krzysztof Cwynar był jej prawdziwym przyjacielem i artystycznym wielbicielem. Poznali się w 1966 roku na festiwalu Opolu, kiedy on występował tam z przebojem "Zawstydzona", a ona była tam wielka gwiazdą śpiewającą kolejny swój przebój - "Deszczem zawieją". Kilka miesięcy później tę samą piosenkę wykonał w Sopocie, ale reżyser Janusz Rzeszewski nie pozwolił Cwynarowi na bis, którego domagała się publiczność amfiteatru sopockiego. Wtedy wkroczyła obecna tam Anna German i powiedziała wprost: "Jak Krzysztof nie zaśpiewa, to ja wracam do hotelu". W ten sposób wywalczyła występującemu, jako pierwszemu uczestnikowi w konkursie Dnia Płytowego, kilka bisów na scenie.

Odwdzięczył jej się szczególną adoracją - był dla niej przewodnikiem po świecie artystycznym, pełnym luzu, żartu, dystansu do siebie. Przy nim nauczyła się bawić na scenie, dobierała lżejszy repertuar, który dla niej komponował i pisał teksty. Zaczęła bawić się z publicznością. Wystąpiła nawet w stroju kominiarza czy w czarnej krótkiej peruce w stylu Kleopatry. Podczas wspólnych występów w Nowym Jorku chodzili do kina, zwiedzali miasto, odwiedzali sklepy z ubraniami - tam Ania mierząca 184 cm mogła swobodnie przebierać w kreacjach, a Krzysztof doradzał jej, w czym wygląda najlepiej. Oboje uwielbiali... chleb z masłem i czosnkiem (Ania kroiła go bardzo drobno) i solą. Zabierali nawet zapas takich kanapek w trasy. Mało imprezowali - Ania nawet w Rosji nie piła wódki, nie chodziła na bankiety, jeśli świętowała to krótko, w wąskim gronie, przy jednej lampce wina.

Robiła sukienki na drutach. Syn był jej królewiczem

- To dla Ani zostałem dziennikarzem. Kiedy ją poznałem, miałem 15 lat i stałem zziębnięty jak sopel lodu pod hotelem Kosmos w Toruniu. Podbiegłem do niej, a ona zaprosiła mnie do samochodu, który wiózł ją na koncert. Od tego czasu byliśmy w stałym kontakcie i to ona namówiła mnie do pisania. Szybko stałem się specjalistą od German, stworzyłem o niej setki artykułów, a potem zacząłem pracować z Krzysztofem Cwynarem - zwierza się ShowNews.pl Zbigniew Rabiński.

Był jedną z nielicznych osób, które uczestniczyły w życiu artystycznym i codziennym Anny German, oraz świadkiem wielu ciekawych sytuacji: choćby takiej, jak artystka... robiła sukienkę na drutach!

- Siadała na kanapie i dziergała sobie stroje estradowe. Miała taką czarną, długą sukienkę z wełny, ulubioną, o której mówiła "mała czarna". Sama ją sobie zrobiła - mówi Rabiński.

Dostawał od niej kartki z życzeniami, płyty z dedykacjami, był zapraszany do domu jej mamy, poznał męża Zbigniewa Tucholskiego i syna - Zbyszka juniora. Kiedy została mamą, trochę odizolowała się od ludzi - tak bardzo bała się o dziecko, że nie można było przysłać jej nawet kwiatów. Zbysia dosłownie obsypywała prezentami, miał zawsze to, co najlepsze, z zagranicznych podróży albo z Pewexu, gdzie za dolary można było w komunistycznej Polsce kupić na przykład jeansy.

- Pamiętam taką sytuację, kiedy poszliśmy z jej kilkuletnim synem na spacer i on zapomniał swojej zabawki - małego samochodziku. Ania poprosiła mnie, żebym natychmiast pobiegł do sklepu i kupił mu podobny, byle tylko Zbysio był szczęśliwy. I zrobiłem to. Syn był jej małym królewiczem, którego zachcianki natychmiast były realizowane - wspomina Rabiński.

Przed śmiercią robiła makijaż

Chorowała, ale o swoim cierpieniu nie mówiła nigdy. To był temat tabu. Pod koniec lat 70. lekarze zdiagnozowali u niej raka kości w zaawansowanym stadium. Potwornie bolały ją nogi, nie miała siły stać, ale cieszyła się każdym dniem przeżytym z rodziną i zrezygnowała z inwazyjnego leczenia. Poprosiła o własny chrzest, wzięła ze Zbyszkiem ślub i ochrzciła syna. Chciała uregulować sprawy z Bogiem... Do warszawskiego Szpitala Wojskowego przy ulicy Szaserów trafiła w ciężkim stanie, ale mimo to uśmiechnięta i z lekkim makijażem na twarzy przyjęła tam Krzysztofa Cwynara, tak, jakby nie działo się nic złego... Kilka dni po tej wizycie zmarła. Kiedy Krzysztof dowiedział się o tym, skomponował dla niej piosenkę "Planeta Anna". Do dziś ma kasetę magnetofonową z pierwszą wersją utworu i wiele innych pamiątek po przyjaciółce. Jedną z nich jest pocztówka z kotem i dopiskiem: Nie jestem taka, jak myślisz...?! - Jestem, jestem... Owidiuszowi piosenki. K.C. Anna T.

Zobacz zdjęcia grobu Anny German w 41. rocznicę jej śmierci

Grób Anny German w 41. rocznicę jej śmierci. Przesuń w prawo, żeby zobaczyć następne zdjęcie

Anna German mogła zostać Rosjanką i żyć jak caryca. Odmówiła...

Powiedz nam, co o tym myślisz i zostaw komentarz. Szanujemy każde zdanie i zachęcamy do dyskusji. Pamiętaj tylko, żeby nikogo nie obrażać!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź ShowNews.pl codziennie. Obserwuj ShowNews.pl

Polub ShowNews.pl na Facebooku i bądź na bieżąco z najnowszymi plotkami ze świata show-biznesu!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Komentarze

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze!
Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na shownews.pl shownews.pl